Dietetycy, trenerzy fitness i lekarze sugerują picie dużej ilości wody. Należy sobie jednak jasno powiedzieć: picie wody tak, ale nie z plastikowej butelki. Podobna sytuacja dotyczy prawdopodobnie również innych napojów (soków, napojów gazowanych, itp.) – wszystkiego zapakowanego w plastikową butelkę, tzw. PET.

Niejednokrotnie plastikowa butelka jest wystawiana na słońce (podgrzewana, np. zostaje w samochodzie), często jest wkładana do lodówki (w upalne dni), często jest zgniatana oraz używana wielokrotnie.

Do napoju przenikają groźne związki chemiczne znajdujące się w plastiku, w tym trujący BPA.

CHEMIA PRZENIKA

TRUJĄCA WODA

Promienie słonecznie nie tylko nagrzewają plastik, ale poprzez promieniowanie UV mogą powodować zmiany zewnętrznych warstw plastiku, w efekcie uwalniać szkodliwy bisfenol A. W ten sposób przenika on do wnętrza butelki, do produktu, a potem razem z nim jest wypijany przez człowieka. Taka chemiczna mieszanina może zaburzać całą gospodarkę hormonalną organizmu.

Podobna sytuacja ma miejsce, gdy wkładamy plastikowe butelki do lodówki. Zmiana temperatury, szczególnie przez długi czas, wpływa na kurczliwość wody, a tym samym tworzywa. Uwalnianie szkodliwych substancji może niebezpiecznie wzrastać.

Zgniatanie butelek PET to również ogromny błąd. Każde uszkodzenie plastiku powoduje dodatkowe przenikanie bisfenolu do wnętrza opakowania. Wielkim zagrożeniem jest również ponowne używanie plastikowych. Niedopuszczalne jest wlewanie gorącego płynu (kompotu czy zupy), ale nawet dolewanie wody do plastikowej butelki kilka razy dziennie może okazać się niebezpieczne.

W CIĄGU DNIA NASTĘPUJE

KUMULACJA TRUCIZNY


Rozwiązaniem tej sytuacji jest kupowanie butelek w szklanym opakowaniu. Zaleca się również korzystanie z bidonu (BPA-Free), np. ze stali nierdzewnej, do których sami nalejemy (podobno) bezpieczną i tanią wodę z kranu.

W czasie badań potwierdzono, że trujące BPA w swoim składzie ma 90 % plastikowych butelek.