2.
Ukryty
zabójca

17,00 

Stres to bardzo fajne wytłumaczenie wielu chorób i powód przeróżnych dolegliwości. Szczególnie jeśli nic innego nie przychodzi lekarzowi do głowy.

Na stres można zrzucić praktycznie wszystko. Szczególnie, że stresu nie można dokładnie określić ani w łatwy sposób wyeliminować. Najprościej powiedzieć komuś „nie przejmuj się, nie denerwuj się tak, itp.”.

Jednak wystarczy otworzyć wyszukiwarkę Google i sprawdzić ile chorób ma swoje podłoże w codziennym stresie. Oczywiście się z tym zgadzam.

ROZDZIAŁ 2

15 STRON

STRONY 20 ÷ 24

Zwykła codzienność

Chociaż w niewielkim stopniu poznaj moje przeżycia. Wyobraź sobie taką scenę. Dzień, jak każdy. Pobudka. Poranna toaleta (wspólna, bo w mieszkaniu tylko jedna łazienka, a w kolejce trzy osoby, ja i dwóch synów). Czy uwierzysz, że robienie zwykłego „siku” może zajmować więcej czasu niż potrzeba?

Jak zareagujesz, jeśli powiem, że był okres, gdy stałem nad kibelkiem – gotowy do porannego siku, ale nic nie leciało. Pomimo chęci nic nie leciało. Odczucie było strasznie żenujące – ogromnie chciało mi się szczać, a jakoś nie mogłem zacząć. Początkowo tego nie zauważałem. Początkowo całą winę zrzucałem na wiek (prawie 40 lat na karku), a potem podejrzenia padły bezpośrednio na prostatę (męski gruczoł, który często przerasta i powoduje problemy przy oddawaniu moczu).

Pierwsze podejrzenia

Skutki uboczne dobrze już znałem. Od tego momentu zdałem sobie sprawę, że coś tu nie gra. Coś jest nie w porządku. Przecież to wszystko to nie może być tylko nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Wszystko zaczyna się układać w całość. Jak puzzle. Poszczególne dolegliwości tworzą obraz.  Obraz choroby. Jakiej choroby?!

Wszystkie dolegliwości, które mnie spotkały, z jednej strony były bardzo dokuczliwe i bardzo upokarzające. Z drugiej strony, w niepokojącym tempie nasilały się i niebezpiecznie się kumulowały. Było ich coraz więcej i coraz mocniej dawały się odczuć. To już nie były pojedyncze przypadki, ale regularnie powtarzające się sytuacje.

Dalsza dedukcja

Na podstawie swojej dedukcji (nie cierpię mieć racji) doszedłem do wniosku, że w moim życiu pojawiła się jeszcze jedna nowa rzecz. W roku 2012 w naszym domu pojawił się ekspres do kawy – prezent na dziesiątą rocznicę ślubu. Był to ekspres Nestlé Dolce Gusto – model z wyższej półki (w tamtych czasach). Wygodne kapsułki, kawy do wyboru – od zwykłego cappuccino do caffe latte. Ekskluzywna forma, pełna wygoda. Szał.

Z ciężkim sercem i ogromnym żalem postanowiłem schować ten ekspres do szafy i nie korzystać z niego przez jakiś czas. Pomimo sporego zapasu kawy w kapsułkach – zaprzestałem picia kawy z tego urządzenia. Szkoda mi było, bo decyzję podjąłem, gdy otrzymałem kolejną dostawę kapsułek (cały karton, nowe smaki) prosto ze sklepu www.dolce-gusto.pl

Cały rozdział zawiera

• Zwykła codzienność
Pierwsze podejrzenia
• Dalsza dedukcja

FORMAT PDF

WYSYŁKA 24h

TUTAJ WYCINEK